Sesja ślubna Patrycji i Andrzeja | Pałac Książęcy w Żaganiu

fotografia ślubna, sesja ślubna, słońce

Jesienne zdjęcia ślubne

Czy ktoś pamięta żeby w ostatnich latach sesja ślubna jesienią była w tak pięknych kolorach? Czy pamiętacie jesień zeszłego roku? Była wyjątkowo łaskawa. Pamiętam dwa trzy lata wstecz, że wykonanie zdjęć z sesji ślubnej w październiku było praktycznie już niemożliwe, przez paskudną pogodę, silny wiatr, mocny zacinający deszcz i ogólną szaroburą pluchę. Oczywiście zrobienie sesji nie musiało ograniczać się tylko do pleneru. Można przecież znaleźć ciekawe wnętrza jakiegoś urokliwego dworku, pałacyku czy folwarku. Tak naprawdę jesteście potrzebni Wy czyli para ślubna. Wszystko tak naprawdę zależy od tego co Wam się marzy. Patrycja i Andrzej, czyli bohaterowie dzisiejszego wpisu tak właśnie zamyślili sobie sesję aby skąpać się trochę w tym pięknym jesiennym słońcu.

pocałunek, jesienne liście

Wesele z przytupem, ale subtelna sesja ślubna

Patrycja i Andrzej pojawili się już na mojej stronie z reportażem swojego dnia ślubu. Energiczna zabawa weselna, część gości z góralskim temperamentem i ogromną chęcią do zabawy i świętowania zaślubin Patrycji i Andrzeja oraz góralska kapela. To wszystko złożyło się na wesele z przytupem, a sami nowożeńcy Patrycja i Andrzej mieli z pewnością nieźle obolałe nogi nad ranem. Na sesji ślubnej zarówno Andrzej jak i Patrycja pokazali swoje romantyczne dusze. Choć część zdjęć ślubnych wykonaliśmy w sąsiedztwie Pałacu Książęcego w Żaganiu, to czułem się wyjątkowo sielsko na tej sesji. Zakochańce Patrycja i Andrzej obdarzyli się uśmiechami, pocałunkami i dużo się przytulali. No a jak tak uwielbiam na sesjach.

Żagań miły sesji ślubnej

W ostatnich latach mojej pracy Żagań rzadko pojawiał się na fotografii ślubnej. Od niedawna zacząłem coraz częściej zaglądać do miasta wijącej się pięknej rzeki Bóbr. Nie ma w tym żadnego uzasadnionego argumentu. Po prostu zaglądałem tam rzadko i już. Od jakiegoś czasu się to zmieniło. Miasto Żagań uważam za przyjazne zarówno fotografii ślubnej jak i samym parom. Byłem tam już na kilku sesjach ślubnych i narzeczeńskich i nie ukrywam, że jest w tym Żaganiu coś fajnego. Jeśli ktoś preferuje glamourowy styl ślubny, to okolice pałacu, a także park ciągnący się wzdłuż rzeki świetnie się w to wpisuje. Oczywiście pora jak zawsze ma znaczenie szukając złotej godziny i fajnie wpadającego światełka w obiektyw. My wybraliśmy się w godzinach południowych ze względu na sprawy logistyczne i czas pary młodej, ale jesienne niskie słońce fajnie nam zagrało na zdjęciach. Żagań jest też do odkrycia nie tylko wokół pałacu.

Trochę pałacu, trochę lasu

Postanowiliśmy połączyć trochę sesji parkowej z leśną sesją ślubną, z przewagą tej pierwszej. Las zostawiliśmy sobie na koniec. Patrycja i Andrzej na weselu poszaleli, ale na sesji ślubnej okazali się romantycznymi duszami, trochę do przytulania, trochę do pośmiania, trochę do zadumania, jak to w miłości. Myślę, że widać to po zdjęciach. W każdym razie dwa serca mocno ze sobą splątane.

Myślę, że plener ślubny to czas, który powinien być maksymalnie wykorzystany nie tylko na zrobienie zdjęć, ale przede wszystkim na spędzenie ze sobą czasu małżonków. W codziennym zaganianiu mało mamy czasu żeby przez bite dwie godziny cieszyć się sobą, będąc w swoich objęciach. No a jeśli dorzucimy do tego suknię ślubną i klimat przeżytego niedawno ślubu, to emocjonalna burza wydaje się być murowana. Na takiej sesji cenię sobie mocno spontaniczność, brak jakiegoś konkretnego ustawiania i pozowania. Czasem coś podpowiem, ale najbardziej lubię luz, swobodę, Wasze spacery za rękę i abyście wtulili się w siebie i przejrzeli w swoich oczach jak w lustrze.

Taki klimat sesji ślubnej

Jesienna sesja ślubna jest pełna kolorów. Każda pora jest dobra na zdjęcia ślubne. Niektórzy twierdzą, że nawet deszcz im niestraszny no i coś w tym jest. Mimo wszystko, gdy jesienne niskie słońce przyświeca, to klimat staje się mega wyjątkowy. Zeszłoroczna jesień była szczególna, bo po dwóch latach pluchy, wreszcie nadeszła piękna prawdziwa złota pora roku. Temperatury sięgające 25 stopni, to już wg niektórych anomalia pogodowe, ale parom i fotografowi ślubnemu to oczywiście na rękę.

Zima niestety ostatnio nas nie zaskakuje, ani negatywnie ani pozytywnie. Dawno już nie robiłem zdjęć ślubnych w śnieżnych warstwach puchu, bo tej zimy jakby nie było. Urokliwie jest w górach więc tam w tym i następnym roku będę szukał kadrów dla moich par. Niemniej sama sesja w górach zimą stawia pewne wyzwania, które lubię i z którymi trzeba się zmierzyć, ale o tym w innym wpisie.

Piękna aura jesienna to oczywiście nie wszystko. Wszystko jest w rękach tak naprawdę pary młodej, bo niezależnie od miejsca, to ich uczucia, dobry humor i chęć robienia zdjęć rzutują na finalny efekt sesji ślubnej. No dobra, humor fotografa chyba też. W każdym razie Andrzej i Patrycja spisali się na medal, mając do dyspozycji siebie i parę fajnych miejsc w których mogliśmy przystanąć. Dużo im nie było trzeba.

To jak to było z tą sesją ślubną i lasem…

Jak już wcześniej wspomniałem, po zdjęciach w okolicy pałacu wybraliśmy się na kilka leśnych ujęć w samej naturze. Słonko również się spisało, pięknie wpadając w obiektyw aparatu. Ja natomiast doceniam gdy parze młodej chce się zrobić coś więcej, gdy nie ograniczamy zdjęć do jednej miejscówki, a dzięki temu portrety ślubne są urozmaicone. Lubię, jadąc z klientami zatrzymać się o tak, po prostu tam gdzie oczy poniosą. Fajnie jednak trzymać się planu żeby spełnić oczekiwania pary młodej. Jeśli jednak zdajecie się na mnie, to wiedzcie że trochę Was pomęczę, ale chodzeniem, nie marudzeniem.

Sesja ślubna z Patrycją i Andrzejem, to był miły akcent zakończenia sezonu ślubnego, ponieważ to była ostatnia para, z którą w zeszłym roku realizowałem sesję ślubną. No i pomyśleć z perspektywy ostatnich dwóch lat, że tak pięknie może wyglądać październik? Odzwyczailiśmy się już od tego widoku przez zmieniający się klimat. Na szczęście naukowcy ostrzegają, że w tym roku ma być podobnie. Pożyjemy, zobaczymy, ale bez zdjęć darmo skóry nie oddamy.

Z racji tego, że była to ostatnia sesja ślubna minionego sezonu, to przypiekające jeszcze momentami słońce i ciepły wiatr mocno rozmarzyły mnie o urlopie. Dobrze że za marzenia nie karają.

Miejsca: Pałac Książęcy w Żaganiu, las w pobliżu Żar

uśmiech, konfetti, młoda para
Prev PAULA I MATEUSZ | Zabawa weselna w Dworku Bogumiłów

Leave a comment